Odkryj w sobie badacza, spełnij naukowe marzenia
Jesteśmy doktorantami na PWr
Moja przygoda z pracą naukową zaczęła się jeszcze podczas studiów inżynierskich. To właśnie wtedy, na jednym z wydziałowych seminariów, zafascynowała mnie tematyka symulacji społecznych z wykorzystaniem modeli znanych z fizyki. Kiedyś czytałem o tym w książkach fantastycznonaukowych, teraz zajmuję się tym na co dzień.
W ramach doktoratu prowadzę interdyscyplinarne badania na pograniczu nauk społecznych, fizyki i informatyki. Szukamy odpowiedzi na to jak interakcje między jednostkami i grupami wpływają na zjawiska obserwowane w makroskali, takie jak polaryzacja opinii. Nasz teoretyczny model antykonformizmu i polaryzacji stał się osią współpracy z wybitną grupą psychologów i kognitywistów z wiedeńskiego Complexity Science Hub. Teraz pracują z nami nad zaprojektowaniem i przeprowadzeniem eksperymentów społecznych. To niezwykle motywujące widzieć, jak moja praca przyczynia się do rozwoju kolejnych badań.
Doktorat na PWr daje mi swobodę i możliwości rozwoju w wybranym przeze mnie kierunku. Kluczową rolę odgrywają tu moi promotorzy. Mogę liczyć na partnerski dialog, otwartość na moje pomysły i wsparcie merytoryczne na każdym etapie pracy. Zaangażowanie promotorów oraz udział w projektach grantowych prowadzonych na PWr umożliwiły mi odbycie wizyt naukowych w Oksfordzie i Melbourne oraz zaprezentowanie wyników mojej pracy na wielu międzynarodowych konferencjach, m.in. w Japonii, Stanach Zjednoczonych i Australii.
Szkoła Doktorska to czas na rozwijanie swoich umiejętności po swojemu. Wielu moich znajomych z sukcesem łączy realizację badań z pracą zawodową w przemyśle lub działalnością organizacyjną. Dla mnie doktorat to szansa rozwoju naukowego w różnych dziedzinach. Oprócz symulacji społecznych pracuję równocześnie w projekcie w zupełnie innej tematyce – prognozowaniu cen energii. Prowadzenie badań w dwóch różnych obszarach zapewnia mi ogromną satysfakcję z poznawania i rozwiązywania nowych problemów.
Doświadczenie i umiejętności, które zdobędziesz w trakcie doktoratu, będą cenne nie tylko w świecie akademickim. Udział w innowacyjnych badaniach oraz publikowanie ich wyników pozwolą Ci wypracowywać pozycję eksperta, poznawać najnowsze metody i narzędzia, a także budować międzynarodową sieć kontaktów, zarówno naukowych, jak i biznesowych.
Kiedyś czytałem o tym w książkach fantastycznonaukowych, teraz zajmuję się tym na co dzień.
Często spotykam się z wyobrażeniem doktoranta jako osoby, która przez kilka lat siedzi zamknięta w laboratorium i zajmuje się jednym tematem. Oczywiście jest w tym trochę prawdy, bo praca naukowa wymaga czasu, ale to tylko fragment tego, jak ten okres może wyglądać.
Dla mnie doktorat to przede wszystkim możliwość robienia dużo więcej niż tylko pracy nad rozprawą. To przestrzeń do rozwoju w wielu aspektach. Poza samą pracą badawczą uczymy się pisać granty, prowadzić własne projekty i nawiązywać współpracę z zespołami z innych uczelni. Rozwijamy też umiejętność prezentowania wyników oraz korzystamy z różnych form rozwoju, takich jak programy i staże. Jeśli tak jak ja jesteś osobą ciekawą świata i lubisz podejmować nowe wyzwania oraz sprawdzać się w nowych sytuacjach, na pewno znajdziesz coś dla siebie.
Dużą częścią pracy naukowej jest współpraca międzynarodowa. Wyjazdy na konferencje, szkoły letnie czy staże badawcze pozwalają zobaczyć, jak wygląda nauka w innych miejscach i jak różnie można podchodzić do tych samych problemów. To także okazja do poznania ludzi z różnych środowisk i złapania innej perspektywy.
Doktorat daje sporo możliwości, jeśli ktoś chce z nich korzystać. W ciągu dwóch lat brałam udział w programach rozwojowych, takich jak TopMinds, byłam na konferencjach w Europie i USA, a obecnie przygotowuję się do stażu naukowego na jednej z najlepszych uczelni technicznych na świecie. To doświadczenia, które realnie poszerzają perspektywę i dają dużo więcej niż tylko wpis do CV. Dla mnie doktorat to czas, w którym mogę sprawdzić różne kierunki i zobaczyć, co naprawdę mnie interesuje. Ta swoboda jest jedną z jego największych zalet.
Gdybym miała coś podpowiedzieć osobom, które się nad nim zastanawiają – warto korzystać z tego czasu aktywnie. Szukać możliwości dla siebie, jeździć, próbować nowych rzeczy i nie ograniczać się tylko do pracy nad rozprawą. Doktorat daje dużo możliwości, ale trzeba po nie sięgnąć.
Doktorat daje sporo możliwości, jeśli ktoś chce z nich korzystać
Gdyby poprosić kogoś, by wyobraził sobie chemika, prawdopodobnie wyobraziłby sobie biały fartuch, naczynia laboratoryjne i bulgoczące płyny. Kiedyś myślałem tak samo. Jednak im głębiej zagłębiałem się w naukę, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, że wiele odpowiedzi na globalne wyzwania, takie jak zmiany klimatyczne, kryje się daleko poza tym, co widzimy – na poziomie elektronów i atomów. Ta świadomość doprowadziła mnie do chemii obliczeniowej, a ostatecznie do doktoratu na Politechnice Wrocławskiej.
Dzisiaj moje laboratorium opiera się całkowicie na cyfrowej mocy superkomputerów o wysokiej wydajności. Moje badania koncentrują się na fotokatalitycznej redukcji CO2. Większość ludzi postrzega CO2 jako problem, ale ja widzę
w nim niedokończoną reakcję chemiczną, która czeka na odpowiedni katalizator. Wykorzystując zaawansowane symulacje mechaniki kwantowej, takie jak DFT i AIMD, dążę do znalezienia idealnych katalizatorów typu metalowo-organicznego typu „pincer”, które wykorzystują światło słoneczne do przekształcania CO2 w czyste paliwo (zrównoważony rozwój).
Niezwykłą radość sprawia mi dokładne przewidywanie zachowania katalizatora jeszcze przed jego fizycznym zsyntetyzowaniem; nie ma nic lepszego niż obserwowanie, jak złożona symulacja osiąga zbieżność, i uświadomienie sobie, że odkryło się molekularny plan, którego nikt inny jeszcze nie widział.
Jednak najbardziej podoba mi się to, że doktorat tutaj to coś znacznie więcej niż samotne siedzenie przed ekranem. To otwarte drzwi do świata. Dzięki finansowaniu z programu Unite! WIDENING moje badania nieustannie przekraczają granice. Współpracuję z naukowcami z KTH Royal Institute of Technology w Szwecji, łącząc moje modele obliczeniowe z ich rzeczywistymi eksperymentami z pomiarem czasu. Współpracuję również z niemiecką firmą EnaDyne GmbH, aby zrozumieć, w jaki sposób te rozwiązania molekularne można skalować do zastosowań przemysłowych.
Doktorat na Politechnice Wrocławskiej to także swoboda: możliwość zgłębiania pomysłów, podróżowania na konferencje i współpracy z naukowcami z całej Europy. Jednocześnie społeczność Szkoły Doktorskiej stwarza okazje do zatrzymania się, rozmów przy kawie i wspólnego świętowania małych sukcesów.
Chemia obliczeniowa? Tak, rozwiązuję problem kryzysu klimatycznego na ekranie.
Decyzja o rozpoczęciu doktoratu nie była dla mnie spontaniczna. Dałam sobie czas na przemyślenie wszystkich zalet i wyzwań związanych z tą ścieżką. Teraz jestem na trzecim roku doktoratu z matematyki i choć zdarzają się chwile zwątpienia, to są one naturalną częścią pracy nad własnymi badaniami – w końcu tworzenie czegoś nowego zawsze niesie ze sobą momenty niepewności (ale jest też bardzo satysfakcjonujące!).
W moim doktoracie zajmuje się identyfikacją anomalii w danych nie-Gaussowskich. To temat niezwykle praktyczny – szukam punktów, w których dane zachowują się nietypowo – a klasyczne metody często w takich sytuacjach zawodzą. W trakcie doktoratu miałam okazję realizować różnorodne projekty: od tworzenia nieinwazyjnej metody monitorowania ciśnienia wewnątrzczaszkowego, przez analizę sygnałów oddechowych, aż po badania danych telekomunikacyjnych czy monitorowanie maszyn w ramach ciągłego monitorowania systemów. Każdy taki projekt to wyzwanie – które daje ogromną satysfakcję, gdy zaproponowane podejście okazuje się skuteczne i daje interpretowalne wyniki.
Najbardziej w doktoracie lubię to, że mogę prowadzić własne badania i równocześnie uczyć się od innych – od promotorów, od współpracowników, od naukowców z różnych dziedzin nauki. Staram się wykorzystywać możliwości, jakie daje doktorat m.in., poprzez udział w szkołach letnich, konferencjach międzynarodowych oraz projektach grantowych, które pozwalają prowadzić interdyscyplinarne badania i zdobywać doświadczenie w pracy zespołowej.
Łączenie doktoratu z pracą zawodową nauczyło mnie dobrej organizacji czasu i pokazało, że można łączyć intensywną naukę z rozwijaniem własnych pasji. Doktorat wymaga samodzielności, kreatywności i wytrwałości, ale daje też szansę na rozwój kompetencji pozanaukowych – od prezentowania badań osobom spoza dziedziny, przez pisanie artykułów i wniosków projektowych, po współpracę w międzynarodowych zespołach.
Dla mnie doktorat to czas odkrywania nowych tematów, tworzenia czegoś własnego i zdobywania doświadczenia w inspirującym otoczeniu. To także wyzwania, nauka i rozwój kreatywności – idealna ścieżka dla osób, które lubią zgłębianie tematów na głębszym poziomie oraz są gotowe na intelektualną niezależność.
Doktorat wymaga samodzielności, kreatywności i wytrwałości, ale daje też szansę na rozwój kompetencji pozanaukowych
Kończąc magisterkę, nie byłam przekonana do doktoratu. Studia II stopnia były dla mnie na tyle intensywnym czasem, że czułam potrzebę zrobienia „oddechu”, wprowadzenia większego balansu w życiu. Ale… pasja do badań nie dała mi spokoju! I w końcu się zdecydowałam. Tym bardziej, że mogłam wziąć udział w programie, który wiązał się z wyjazdami do topowych ośrodków naukowych. I to była dobra decyzja.
Realizuję wyjątkowy i wymagający projekt naukowy, korzystam z wielu szans, jakie dają Szkoła Doktorska i nasza Katedra, mam za sobą staże badawcze w Los Angeles i Singapurze, prowadzę zajęcia ze studentami, itd. – ale mimo wszystko udaje mi się zachować równowagę. Zresztą na co dzień mieszkam w Kudowie i tak poukładałam sobie wszystko, że do Wrocławia przyjeżdżam w wybrane dni, a w pozostałe pracuję zdalnie.
Co wcale nie oznacza, że coś mnie omija. Działam w ambitnym zespole – stale szukamy możliwości grantowych, rozwijamy współpracę z ośrodkami w Polsce i zagranicą. Moi promotorzy motywują mnie, popychają do działania, inspirują. I często powtarzają, że trzeba próbować i wcale nie musimy od razu być w czymś najlepsi. Trzeba zacząć, wytyczyć kierunek działań, ścieżkę, którą mogą później podjąć inni – czyli po prostu „wbić flagę” i zaznaczyć: „my zrobiliśmy to pierwsi, a teraz będziemy ten temat rozwijać, jeśli chcecie, dołączcie”.
Ogromnie motywuje mnie to, że w ramach doktoratu pracuję nad wyjątkowym tematem, którego nikt jeszcze nie podjął. Wykorzystuję m.in. techniki uczenia maszynowego do rozpoznawania emocji w życiu codziennym z sygnałów fizjologicznych. W swoich badaniach łączę więc informatykę i psychologię, a to dużo ode mnie wymaga. Ciągle uczę się nowych rzeczy, szukam wspólnego języka dla inżynierów i psychologów, eksploruję nowe ścieżki. Czuję, że tworzę coś zupełnie nowego. A do tego moimi badaniami i zbiorem danych, które zgromadziłam, bardzo interesuje się środowisko naukowe. To mobilizuje!
Informatyka i psychologia? Tak, łączę odległe światy
Napędza mnie to, że robimy niezwykłe rzeczy! Szukamy odpowiedzi na pytania, których nikt jeszcze nie znalazł. I gdy się udaje, to jest olbrzymia satysfakcja.
Wiadomo, że bywa trudno. Badania są czasochłonne. Przychodzi zmęczenie, zniechęcenie. Ale potem wyniki tygodni czy miesięcy prac publikuje prestiżowe czasopismo naukowe i to jeszcze z twoją pracą na okładce! To jest niesamowita duma i wyraz docenienia. Nie zamieniłbym tego na owocowe czwartki i inne korporacyjne benefity. Nie mój świat.
Mam naturę podróżnika. Chciałbym zobaczyć i doświadczyć jak najwięcej. A jeśli mogę połączyć to z kontaktami z ludźmi z najlepszych ośrodków naukowych, to czego chcieć więcej? Dlatego tak cieszy mnie, że doktorat w naszej Szkole Doktorskiej oznacza mnóstwo możliwości współpracy międzynarodowej. Jesteśmy zachęcani do udziału w zagranicznych konferencjach, wspierani w pisaniu wniosków o granty na staże i wyjazdy badawcze. Możemy uczestniczyć w pracach europejskich i światowych zespołów naukowych. A w ramach samej szkoły działają programy, które pozwalają nam na prowadzenie części badań w innym ośrodku naukowym. Swoje wyniki prezentowałem w Hiszpanii czy Francji, w której prowadziłem też zresztą badania. Podobnie w Portugalii, a w najbliższym czasie planuję kolejne wystąpienia w Szwecji i Wielkiej Brytanii. I tylko żałuję, że nie jestem młodszy, bo PWr właśnie zaczyna rozmowy o programie podwójnego doktoratu – czyli takiego, który skończy się z dyplomem dwóch uczelni: naszej i zagranicznej, z którą jesteśmy zrzeszeni w ramach sojuszu Unite!.
Myślę, że gdybym zajmował się wyłącznie badaniami do doktoratu, mógłbym się szybko wypalić. Całe szczęście, że jestem częścią zespołu naukowego, w którym bardzo dużo się dzieje. Angażuję się więc w różne projekty badawcze, dydaktyczne i popularyzujące naukę – żeby się rozwijać, ale i po prostu robić rzeczy, które mnie naukowo kręcą. A że zajmuję się fizyką półprzewodników, czyli materiałów o bardzo szerokim zastosowaniu, to współpracuję m.in. z Instytutem Fizyki PAN w Warszawie, Uniwersytetem Ekonomicznym w Katowicach, Politechniką Śląską czy zespołami z kilku wydziałów na naszej uczelni. I wkręcam się jeszcze mocniej!
Robię w nauce to, co mnie kręci
Z doktoratu możesz wyciągnąć dla siebie dokładnie tyle, ile chcesz i potrzebujesz. Jeśli jesteś jak ja, to non stop będziesz wchodzić w nowe projekty, testować kolejne pomysły badawcze, angażować się, wyjeżdżać, organizować itd. I to z dużą satysfakcją. Ale jeśli wolisz realizować się głównie w laboratorium i skupić przede wszystkim na badaniach i publikowaniu – to też jest super! Najważniejsze, żeby robić to, co naprawdę lubisz. W końcu doktorat to jest czas dla ciebie i to twoja decyzja, jak go wykorzystasz.
Ja sama jestem jedną z tych osób, które nie usiedzą w miejscu. Mój kalendarz jest zawsze pełen. A jeśli jakimś cudem nagle nie mam planów, to moja głowa już pracuje. Wymyśla, co jeszcze mogłabym zrobić, w co zaangażować, czego się nauczyć. I nie inaczej jest na doktoracie.
Korzystam np. z możliwości naukowych wyjazdów – szkół letnich i zimowych czy staży. Byłam m.in. w Wiedniu, Grenoble czy Darmstadt, a obecnie prowadzę półroczne badania w Marsylii jako stypendystka programu Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej.
Zaangażowałam się też mocno m.in. w działalność samorządową, czyli w naszą Radę Doktorantów. U nas zawsze dużo się dzieje! Zresztą to, jaką społeczność tworzymy, bardzo nas, doktorantów i doktorantki na Politechnice Wrocławskiej, wyróżnia. Nasze wydarzenia gromadzą sporo zainteresowanych, co pokazuje, że udaje nam się tworzyć zgraną wspólnotę. Spotykamy się np. na Rajdzie Doktoranta, który jest połączeniem integracji z sympozjum naukowym, czy opowiadamy o swoich badaniach na PhD Fest, na który zapraszamy także osoby zaczynające doktorat. Mogą wtedy poznać starszych kolegów i koleżanki, żeby podpytać o ich doświadczenia i wskazówki.
To jest też świetne, że na PWr naprawdę można liczyć na wsparcie innych doktorantów – w swoim zespole i poza nim. To bardzo pomaga na starcie.
Doktorat to jest czas dla ciebie. Wyciśnij go maksymalnie!
Absolwenci
Zalety doktoratu? To ja decyduję, w jakim kierunku chcę się rozwijać, jakie doświadczenia chcę zdobywać, jakie tematy zgłębiać. To mój wybór – wspierany przez promotora, który podpowiada mi różne możliwości, kieruje we właściwe miejsca, dzieli wskazówkami, ale absolutnie niczego nie narzuca. Mamy partnerską relację.
Doktorat to też dla mnie ogromna motywacja, żeby próbować nowych rzeczy. Nie tylko w laboratorium, ale może właśnie przede wszystkim poza nim. Myślę, że mam częstsze okazje, żeby wychodzić „ze swojej bańki”, niż gdybym pracował w jakiejś firmie i skupiał się głównie na zadaniach do wykonania i wynikach do „dowiezienia”. Tymczasem uczę się, jak pisać granty, wyjeżdżam prowadzić część swoich badań za granicą, współpracuję z badaczami z dużych ośrodków naukowych w Europie i USA. Może to truizm, ale takie spotkania – na konferencjach, w czasie stażu czy spotkań grup badawczych – dają mi bardzo dużo. I pozwalają otworzyć się na ciekawe współprace.
Czasami spotykam się ze stereotypem, że praca nad doktoratem to kilka lat skupiania się na jakimś wąskim wycinku własnej dyscypliny naukowej. I że głównie czytamy albo piszemy artykuły naukowe związane z tym wycinkiem. Bardzo mnie bawi, bo niewiele ma wspólnego z moją codziennością. Temat mojego doktoratu jest interdyscyplinarny, dlatego korzystam także ze wsparcia promotora pomocniczego, naukowca z Portugalii. Już sam ten fakt sprawia, że współpracuję ze specjalistami z różnych dziedzin. Do tego mój temat jest eksperymentalny – prowadzę np. badania wytrzymałościowe, obsługuję różne maszyny, wykonuję pomiary. Uczę się pracy z nowymi urządzeniami i stanowiskami. A kiedy potrzebuję „wejść” szerzej np. w temat automatyki czy badań mechanicznych, świetne jest to, że w mogę liczyć na pomoc innych badaczy z zespołu, którego jestem częścią. Uczę się więc także i od nich. Doktorat nie pozwala stać w miejscu.
Doktorat? Motywacja, żeby próbować nowych rzeczy
Rekrutacja 2026/2027
dyscyplin naukowych
miejsc
Spotkanie online, 1 kwietnia 2025, 17.00 CET. Wszystko, czego chcieliście się dowiedzieć o doktoracie na Politechnice Wrocławskiej